Młoda matka, piękna kobieta. Sama ze wszystkim. Słyszę, że ma dosyć. Nie wie co robić. Boi się oddać swoją malutką córeczkę pod opiekę niani, biznes się nie kręci, na partnera nie może liczyć.
Słucham. Czuję zastój. Frustrację. Brak oddechu.
– Oddychasz? – pytam.
– Oddycham – odpowiada i słyszę jak pogłębia się jej oddech i zaczynają pojawiać się łzy.
– Płacz.. – mówię ciepło. – To czas dla ciebie. Niczego nie zatrzymuj. A więc płacze.
Jeszcze przed chwilą chciała wszystko rozwiązać sama, mówiąc jednocześnie, że ma tego dosyć. Teraz coś się rozpuszcza, choć wydaje się, że nie ma żadnej drogi wyjścia, a ona chce wyjść…
– Chciałabym uciec gdzieś daleko… – pozwala sobie na szczerość, którą od razu hamuje. Jak można chcieć uciec od małej córeczki, która ma tylko ją..? Zaraz zaczyna się tłumaczyć, lecz jej nie pozwalam…
– To biegnij – mówię do niej – Zamknij oczy i biegnij, wciąż jesteś w pokoju, Twoja córeczka śpi, w rzeczywistości nigdzie nie idziesz, biegnij w sobie… To dla Ciebie, tylko dla Ciebie…
– Biegnę.. – mówi z zamkniętymi oczami, a ja czuję poruszenie w sercu.
Widzę co się dzieje i odczuwam jej niepewność.
– Możesz biec dalej, nie zatrzymuj się, wszyscy sobie świetnie radzą bez Ciebie.. pozwól na to.. wszyscy są bezpieczni.. możesz biec do końca..
Widzę jak zmienia się jej twarz, zaczyna oddychać jeszcze głębiej. Wolność, niezależność, bycie dla siebie..
– Jak się masz? – pytam po chwili.
– Jestem na szczycie góry. Dobiegłam bardzo daleko. Jestem sama i czuję się taka wolna, spokojna, jakbym wróciła do domu… Tak za tym tęskniłam…
Widzę ją na szczycie góry. Czuję wiatr. Energia uwolniła się z zaciśniętych dłoni, ból głowy minął, ciało rozluźniło się… Wreszcie tylko dla siebie. Niczyim kosztem. Zwyczajnie.
– Zostań tam ile chcesz.. – zwracam się do jej uśmiechu i zamkniętych oczu. – To miejsce masz w sobie. Jest tylko Twoje… Głębokie odpuszczenie.
Gdy widzimy się po miesiącu rozmawiam już z zupełnie inną kobietą. Spokojną, bardziej zrelaksowaną, która chce zajrzeć w kolejne aspekty swojego życia. Jej maleństwo ma już kochaną nianię, a ona sięga po wsparcie z większą łatwością. Otwierają się też nowe możliwości zawodowe i więcej energii do kreacji tego, co kocha.
Czasem jest tak, że doskonale wiemy, czego potrzebujemy w danej sytuacji, lecz nie pozwalamy sobie na to. Potrzebujemy kogoś obok, kto powie „możesz”, kto wesprze i kto nazwie pewne rzeczy. Kogoś, kto powie „to normalne.”
Ty też masz w sobie swój szczyt góry, a może magiczny ogród, czy cichy las. Twoją wewnętrzną wiedzę i ciszę.
A jeśli potrzebujesz wsparcia by tam dotrzeć – zapraszam na sesje indywidualne.



