Poprzez słowa można pomóc w uzdrowieniu, ale można też zranić i zatrzymać.
Można się łączyć z magią wszechświata i można się od niej oddalać.
Przyszedł maj, wreszcie! Zaskakując mnie feerią barw i zapachów. Maj przypominający o tym, że nie ma o co walczyć i że walka zawsze skazuje kogoś na przegranego. Maj, który zwrócił mi subtelny i słodki aromat kawy, a teraz raczy mnie cudowną, chińską zieloną herbatą.
Maj, który zachęcił mnie do pisania.
Nazywam się Manuela Serafin i od paru lat tworzę miejsce, w którym można przystanąć na chwilę i zrobić większy oddech. Miejsce, w którym płaczemy, śmiejemy się i doznajemy olśnienia. Miejsce, w którym ja słucham, a Ty mówisz, cokolwiek Ci przychodzi. Miejsce nieoczywiste, ale najczęściej przytulne, bezpieczne. Tworzone sercem.
Ostatnio musiałam się zatrzymać, puścić wszystko co blokowało mnie na siebie samą. To było trudne, bolesne i smutne, ale doprowadziło mnie do momentu, w którym znowu czuję łączność ze sobą. I to na znacznie głębszym poziomie niż wcześniej, pewnie dlatego możliwe jest otworzenie tej przestrzeni. Pisanie do Ciebie tak otwarcie i z nową nadzieją.
Będę tutaj dzielić się swoimi ścieżkami łączącymi mnie z magią wszechświata. Ścieżkami pomagającymi mi połączyć się ze sobą. Pytaniami, które zatrzymują mnie na dłużej i nieoczywistymi odpowiedziami. Czasem pokażę wiersz lub inną twórczość. Czasem spotkamy się w ciszy. Puszczam twórczość wolno, a także jakiekolwiek oczekiwania. Niech się zadzieje tak, by słowa, które tutaj znajdziesz były latarniami do innego postrzegania, z intencją najwyższego dobra dla każdego z nas, dla nas wszystkich.
Miło jest pisać wiedząc, że ktoś to przeczyta. Po drugiej stronie – ktoś kto czuje, przeżywa, ma przeróżne myśli i historie. Pięknie jest pisać, gdy wiem, że to czytasz. Kimkolwiek jesteś, zapewne coś nas łączy. Może Ty też wpatrujesz się w płatki róży i nie możesz nadziwić się ich strukturze lub wsłuchujesz się w muzykę zastanawiając się jak można połączyć ze sobą tyle dźwięków w jedną, niezwykłą melodię. A może czujesz, że jesteś w utknięciu, marazmie, że nic Cię nie cieszy. Wiem jak to jest. I z tego miejsca tym bardziej pragnę, by słowa te miały w sobie choć okruszki światła, które dadzą Ci nadzieję i znajdziesz wyjście.
Usłyszałam dziś, że kiedy idzie się w określonym kierunku to w końcu dojdzie się na miejsce. Niezależnie od tego ile po drodze czeka przygód, ile przeszkód, ile skarbów. Trzeba tylko trzymać się kursu, wracać wciąż i wciąż na obraną ścieżkę. A po drodze.. no cóż – po drodze dzieje się życie.
Pięknej majówki Ci życzę i do zaczytania.



